W gazecie Żużlowy skarb GRATIS!!!

Składy drużyn, Grand Prix, ekstraliga

I liga, II liga, ligi zagraniczne

terminarze, statystyki

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


W 2(14)numerze m.in.:

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

HANS NIELSEN


- Pochodzę z licznej rodziny i jestem jednym z młodszych w tym gronie – mówi Nielsen. – Mam trzech braci i żeby było po równo, trzy siostry. Ponieważ większość z nich jest ode mnie starsza, to właśnie oni pokazywali mi świat w dzieciństwie, zabierając mnie wszędzie ze sobą. Tak było właśnie w przypadku sportów motorowych, którymi interesowali się moi dwaj starsi bracia.

Ponieważ liczna rodzina państwa Nielsen mieszkała w domku poza miastem, młodzi chłopcy godzinami jeździli na motocyklach po prowizorycznych ścieżkach w pobliskim lesie. Hans miał wówczas siedem lat i siłą rzeczy, przejął pasję od rodzeństwa. Zabawa z motocrossem trwała kilka dobrych lat, dopóki niedaleko rodzinnej miejscowości młodego Hansa, nie wybudowano toru żużlowego...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PAWEŁ HLIB


- Zabrakło wokół niego odpowiednich ludzi. Tak, to prawda, miałem na niego spory wpływ. Starałem się jak mogłem, aby mu pomóc - uważa Stanisław Chomski.

Nieco inaczej cały problem widzi Władysław Komarnicki. Prezes gorzowskiego klubu nie dostrzega żadnego usprawiedliwienia dla byłego zawodnika Stali i mocno krytykuje jego dotychczasową postawę.

- Pan Bóg podarował mu olbrzymi talent do tego sportu, niestety na rozum nieco zabrakło. Jedno jest pewne, z pewnością nie jest w tym miejscu swojej kariery, w którym powinien się teraz znajdować. Myślę, że do dnia dzisiejszego tak do końca nie rozumie, czym jest sport i jakie wiążą się z tym wyrzeczenia. Mając u swojego boku tak znakomitego zawodnika, jakim jest Tomasz Gollob, nie tylko nie potrafił tego wykorzystać, ale wręcz nie pozwolił sobie wytłumaczyć pewnych rzeczy. Problemem był fakt, iż nie miał w domu autorytetu. Nie słuchał tych, którzy mu doradzali. Miał dziecinne spojrzenie na sport i życie, dlatego nie zrobił wielkiej kariery. Nie miał i nigdy nie będzie miał wewnętrznej samodyscypliny, dlatego też nigdy nie osiągnie pewnego poziomu w tym sporcie. Jego obecne miejsce w polskim żużlu doskonale odzwierciedla powiedzenie: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz – uważa Komarnicki...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

NA GRANICY PRAWA


Żużlowcy też ludzie. Odnoszą liczne sukcesy, ale też czasami łamią prawo. Jako osoby znane, mające status osób publicznych, są bardziej na cenzurowanym, niż zwykły Kowalski. Dlatego także o ich postępowaniu, które nie ma związku ze sportem, prasa chętnie pisze. Bo kibice chcą wiedzieć, jakimi są na co dzień.

Najgłośniej ostatnio było o Darcym Wardzie. Nie dlatego, że blisko 20-letni Australijczyk to jeden z najlepiej rokujących juniorów, ale z powodu wagi stawianych mu zarzutów. Dwukrotny indywidualny mistrz świata juniorów (w brytyjskiej Elite Leagu bronił w ubiegłym roku barw Pool Pirates) wraz z innym młodzieżowcem z Antypodów Nickiem Morrisem (z Coventry Bees) zostali oskarżeni o przemoc seksualną wobec kobiety, a Morris także o inne przestępstwa seksualne. Do zarzucanych im czynów miało dojść w sierpniu 2011 roku w hotelu Premier Inn w Poole, kilka godzin po meczu Pool Pirates - Coventry Bees. Poszkodowaną w tym zdarzeniu jest 17-letnia mieszkanka Coventry...


Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KLAN JĄDERÓW

Czterech różnych facetów, cztery różne osobowości i cztery różne historie. Łączy ich jeden wspólny mianownik: żużel. Zresztą, nie tylko! Zbigniewa, Bernarda, Pawła i Macieja łączą też wspólne geny i nazwisko, które doskonale znane jest wszystkim kibicom żużla w naszym kraju. Jąderowie, bo o nich mowa, są chyba najliczniejszym klanem w Polsce, bo w kartach historii zapisało się już ośmiu żużlowych przedstawicieli ich rodziny. I jak sami zapowiadają, to jeszcze nie koniec..

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

MATEJ ZAGAR

- Hey, it’s Gosia here. I’m waiting for you at Ascania.

– Cześć, będę za 10 minut – rozłączył się i tym samym wprawił mnie w osłupienie, bo nasza dotychczasowa korespondencja odbywała się wyłącznie w języku angielskim! Jakież było moje zdziwienie, kiedy cała rozmowa przebiegła w moim ojczystym języku, z którym Matej Zagar radzi sobie naprawdę świetnie!

Ale zanim przejdziemy do tego, skąd Matej zna tak dobrze polski, należy ustalić pewne fakty. Bo przecież Słowenia należy do dość egzotycznych krajów jak na czarny sport, a już na pewno jego rodzinna Lubljana. Skąd więc pomysł na bycie żużlowcem?

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

SPEEDWAY NA WIEJSKIEJ

Do speedway'a wkracza wielka polityka. W poprzedniej kadencji Sejmu istniał parlamentarny zespół ds. promocji żużla. Po jesiennych wyborach utworzono drugi - ds. sportów motorowych. Pierwszy zdominowany jest przez polityków Prawa i Sprawiedliwości – drugi – przez Platformę Obywatelską. Czym zajmują się parlamentarzyści, w czym chcą pomóc speedway'owi i dlaczego chcą wykorzystać sport do celów politycznych?

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZESŁUCHANIE KAMILA ADAMCZEWSKIEGO


Pierwszy mandat:
Nie mam zbyt długo prawa jazdy, ale raczej staram się jeździć z głową. Niestety, wracając ze zgrupowania żużlowego ze Szklarskiej Poręby, trochę mnie poniosło i przekroczyłem dozwoloną prędkość. Pech chciał, że zauważyli to policjanci i tak właśnie zarobiłem pierwszy mandat w życiu

Matura:
Na szczęście, mam jeszcze do niej czas! Dlatego nawet o niej nie myślę i nie zaprzątam sobie nią głowy, bo mam dużo innych ciekawszych rzeczy do zrobienia. Ale pewnie jak będzie się zbliżać wielkimi krokami, to zacznę się przejmować i nadrobię zaległości w nauce, bo w związku z jazdą, nie mam na nią aż tak dużo czasu...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZEZ WARSZAWĘ NA SALONY

300 metrów długości i 10 centymetrów grubości ma mieć jednodniowy tor na Stadionie Narodowym w Warszawie w trakcie planowanego na 2013 rok turnieju Grand Prix. Impreza ma być zorganizowana pod egidą Polskiego Związku Motorowego. Jeśli plan wypali, to żużel ma szansę wyjść z zaścianka. Oczywiście pod warunkiem, że 58-tysięczny obiekt w stolicy nie będzie świecił pustkami.

Ciągle jednak nie wiadomo, jaką dokładnie pojemność miałby mieć stadion na zawodach GP. Obecnie Ole Olsen, wieloletni dyrektor cyklu, przegląda materiał zdjęciowy (efekt wizyty w Warszawie) i plan murawy i trybun. Na tej podstawie ma określić ile rzędów miałoby być wyłączonych. Wydaje się jednak, że możemy się spodziewać zabawy dla około 45 - góra 50 tysięcy. Wiadomo natomiast, że firma Olsena raczej nie będzie się zajmowała układaniem toru na Narodowym. Duńczyk podał, że ta usługa kosztuje u niego 300 tysięcy euro, więc PZM rozważa kupno angielskiej skały, która po przewiezieniu do Polski zostałaby zmielona i wykorzystana jako materiał do ułożenia nawierzchni. Po turnieju pokruszona skała zostałaby zebrana i przewieziona do magazynu. Mogłaby być ona wykorzystywana przez kilka kolejnych lat...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TUNERZY


Kiedyś Władysław Gollob powiedział, że to tunerzy ustalają końcową klasyfikację cyklu Grand Prix. Jest w tych słowach wiele prawdy. Nawet najlepszy zawodnik, bez odpowiedniego sprzętu, nie ma najmniejszych szans na walkę o medale. Najlepszy przykład, to ubiegłoroczne występy Tomasza Golloba i Jasona Crumpa. Polak wytrzymał jednak ciśnienie i nadal stawia na Jana Anderssona. Szwedzki mechanik od czterech lat jest w światowej czołówce. Z Gollobem współpracuje dokładnie od 2008 roku. Dzięki medalowej serii Tomasza (2008-10) świat o Anderssonie usłyszał. Crump nie miał za to litości dla Finna Rune Jensena...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

RAFAŁ WILK

Należał do złotej młodzieży rzeszowskiego klubu, która w połowie lat 90-tych zawojowała krajowe rozgrywki. Niestety, jego kariera została brutalnie przerwana przez kontuzję kręgosłupa, której nabawił się 3 maja 2006 roku, podczas zawodów w Krośnie. Od tamtego czasu Rafał porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego. Mimo, iż los tak boleśnie go doświadczył, wcale nie ma zamiaru rezygnować ze swoich wcześniejszych pasji i z żelazną konsekwencją realizuje wcześniej założone cele...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

ANDRZEJ WITKOWSKI

- Władysław Gollob powiedział kiedyś, że pan zniszczył żużel w Warszawie. Chęć organizacji zawodów Grand Prix na Stadionie Narodowym, to próba odkupienia winy?

- Nie rozumiem, co znaczy, że ja zniszczyłem żużel w stolicy. Wspólnie z Januszem Woźniakiem reaktywowaliśmy ten sport na Gwardii. Znaleźliśmy sponsorów. Dotarliśmy do osób, które przekonały Urząd Ochrony Państwa, że pod ich oknami może działać klub. Pamiętam pierwszy turniej, wygrany przez ówczesnego mistrza świata Sama Ermolenkę. Był pełny stadion i zaczęło się szaleństwo. Ludzie, którzy zaczęli organizować klub byli jednak nastawieni głównie na pieniądze. Liczyli dodatkowo, że Polski Związek Motorowy da kasę. Potem okazało się, że nie ma sponsorów, a kibice się odwrócili. To była klęska finansowa, ale nie moja. I ja żadnych win odkupywać nie muszę...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

ALFABET PIOTRA BARONA

U jak upadki
Niestety, są nieodłącznym krajobrazem na żużlowych torach. W czasie mojej żużlowej kariery też mi się przytrafiały – i te poważne, i te mniej poważne. Wiele z nich miało wpływ na zatrzymanie mojego rozwoju, ale i tak cieszę, że nie przytrafiło mi się nic, co wykluczyłoby mnie z jazdy na żużlu na całe życie.

W jak Wojtek Załuski
Najlepszy przyjaciel, z którym tworzyliśmy jedną paczkę, startując we wrocławskiej drużynie. Razem świętowaliśmy wszystkie sukcesy, razem przeżywaliśmy wszystkie porażki...

Cały tekst w 2(14) numerze magazynu Super Speedway

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------